Świetne walki naszych reprezentantów na Gali KBC Night 4 w Sycowie!

16 listopada, na zaproszenie organizatora, a prywatnie naszego przyjaciela – Radosława Radomskiego, udaliśmy się na Galę KBC Night IV – Aroma Edition.  W hotelowym ringu przybyłym gościom swoje kickbokserskie umiejętności pokazała dwójka naszych wojowników: Marek Krygier oraz Daniel Żak. Obaj stoczyli zawodowe pojedynki w formule K-1, w wadze do 81kg.

Jako pierwszy do ringu wszedł Marek, a naprzeciw niego stanął – reprezentujący katowicki Kleofas – Krzysztof Wala. Bój zaplanowany na 3 rundy po 3 minuty trwał cały dystans, ale w każdej rundzie bardzo zdecydowanie górował nasz fighter. Taktyka obrana na pojedynek, czyli mocne łapy i konsekwentne rozbijanie nóg przeciwnika była trafna w 1908%. Z sekundy na sekundę Marek powiększał swoją przewagę, nogi przeciwnika gięły się jak drzewa na wietrze. Marek wyprowadzał kolejne kombinacje, jak to określił komentator relacjonujący pojedynek na żywo niczym z Tekkena 🙂 , a jego oponent, ku naszemu zdziwieniu, mężnie to znosił. Ogromne brawa dla niego za charakter, gdyż zdaniem nie tylko naszym, ale i zgromadzonej publiczności tylko wielcy wojownicy nie poddaliby się przed końcowym gongiem. Oczywiście werdykt mógł być tylko jeden. Zwycięzcą w swoim zawodowym debiucie został Marek Krygier!

W kolejnej walce drugi z naszych reprezentantów Daniel Żak zmierzył się z Piotrem Pokładkiem z Legionu Głogów. Przeciwnik zacny, z racji tego, że Piotr jest mistrzem naszego kraju w formule Oriental Rules i wielokrotnym medalistą MP w K-1. Od samego startu leciały iskry, Piotr próbował zdobywać pole walki spychając Daniela do lin, jednak to Daniel bił mocniej i celniej i w oczach wszystkich sędziów zwyciężył to starcie. Niestety w czasie pierwszej rundy nasz zawodnik dwukrotnie trafił rywala w łokieć i zbił śródstopie na tyle mocno, że w dalszej części walki noga nie była już sprawna. Trzeba było ograniczyć ilość mocnych kopnięć, które niewątpliwie mogły stać się kluczem do zwycięstwa. W drugiej rundzie w mocnej wymianie Piotr trafił Daniela i sędzina tego pojedynku musiała liczyć do ośmiu. Daniel pokazał charakter, poderwał się natychmiast do walki choć rozum podpowiadał „idź w klincz i odpocznij”. Gdy wydawało się, że sytuacja została opanowana, kolano na głowę powaliło Daniela na deski i po raz kolejny był liczony. Analogicznie do pierwszej sytuacji Daniel po „8” wyrwał do przodu, ale w kolejnej wymianie przyklęknął na chwilkę i pojedynek się zakończył. Do góry powędrowała ręka Piotra, któremu gratulujemy zwycięstwa.

Obaj Wojownicy dostali długie gorące brawa, a sama walka mogła aspirować do walki wieczoru.

Jeszcze raz gratulujemy doskonałej organizacji, bardzo dobrej karty walk i klimatu jaki panował podczas gali.

Dziękujemy za zaproszenie!

Może Ci się również spodoba